malowac kazdy mozeMalować każdy może... trochę lepiej lub gorzej… Podczas jednego z koncertów odbywających się w ramach XI Spotkań Warmińskich, Paweł Jarząbek – Dyrektor GOK w Gietrzwałdzie, przedstawiając młodego wykonawcę powiedział m.in., że najważniejsza w tym co się robi jest pasja. Można być leniwym, nie mieć talentu, ale wykonując coś z pasją można osiągnąć wiele, przynajmniej we własnym mniemaniu. Uświadomiłem sobie wówczas, że te słowa w pewnym sensie odnoszą się również do mnie i mojej „twórczości”.

Po pierwsze - jestem z natury leniwy i mój znak zodiaku (Lew) nie jest w tym przypadku usprawiedliwieniem. Po drugie - brak mi wrodzonego talentu. Pomimo to, uznając że na naukę nigdy nie jest za późno, postanowiłem (nie zważając na swój PESEL), uczyć się trudnej sztuki malowania obrazów. Zresztą, parafrazując słowa znanej piosenki wykonywanej przez Jerzego Stuhra, malować każdy może, trochę lepiej lub trochę gorzej… Wkrótce uświadomiłem sobie, że malarstwo jest moją pasją. Spośród technik artystycznych wybrałem i preferuję olej. Nie posiadam przygotowania warsztatowego i własnego stylu. Mimo, iż namalowałem już kilkadziesiąt obrazów nadal jestem na etapie poszukiwania sposobu wyrażania na płótnie malarskim i czuję się - póki co, jak dziecko we mgle albo jak poeta nie znający alfabetu. Nie staram się kopiować innych. Czerpiąc inspiracje z obrazów prawdziwych artystów zawsze coś zmieniam, dodaję od siebie. Lubię malować martwą naturę wierząc (jestem może naiwny lub za mało samokrytyczny), że kiedyś uda mi się na płótnie odkryć wielkość w rzeczach codziennych. Drugim motywem często pojawiającym się na moich obrazach i dającym mi możliwość eksperymentowania pełną paletą barw - jest pejzaż. Powoli dochodzę do przekonania, że w doborze barw wyraźną inspiracją mogą być emocje.
Odnosząc się do własnej „twórczości” myślę, że dla osób lubiących oglądać prawdziwe dzieła sztuki, obejrzenie mojej wystawy może być stratą czasu. Moje obrazy są proste, banalnie wykonane, malowane w nieporadny momentami sposób. Mam świadomość, że moje obrazy nie angażują emocjonalnie odbiorcy, nie wciągają i nie zmuszają do refleksji. Do poszukania „drugiego dna”. Wytrawny koneser sztuki na pewno zauważy brak warsztatu artystycznego i jednoznacznego stylu. Mam nadzieje, że dostrzeże chociaż dbałość o szczegóły, zachowanie zasady perspektywy czy symetrii.
Dlatego też do obejrzenia moich obrazów zapraszam przede wszystkim osoby potrafiące docenić twórczość amatorską, rzeczy tworzone z pasją, które w pewnym stopniu są kawałkiem duszy i serca ich twórcy, czymś co dla niego ma wielkie znaczenie, bo starał się przelać w nie całego siebie. Nawet jeżeli jest to jego pierwszy w życiu obraz. Przynajmniej dla niego samego obraz ten jest dziełem.

Waldemar Gutt