Pierwsza żona na studiach – tzw. pomyłka, druga po trzydziestce – pierwsza miłość, trzecia po pięćdziesiątce – renesans, a teraz po siedemdziesiątce czwarta żona, bracie, jest trendy.

Z filmu „Mazurek”

Kryzys tradycyjnych wartości oraz problemy, jakie z tego wynikają, to główny temat tegorocznych filmów nagrodzonych w ramach 8. Grand Off. (Pokazy w naszej gminie odbyły się w Planecie-U w Unieszewie 7 marca). W polskich produkcjach „Mazurek” (reż. Julia Kolberger, kat. najlepsza aktorka Kinga Preis) i „Częstotliwość drgań” (reż. Arek Biedrzycki, kat. najlepszy reżyser) podjęto temat rozwiedzionych rodzin, w których relacje między rodzicami a dziećmi ulegają wypaczeniu w sposób nieodwracalny. Filmy francuskie zwróciły uwagę na problemy związane z seksualnością – całkowicie bezpośrednio w „Siódmym niebie” (reż. Guillaume Foirest; kat. najlepszy aktor) lub dużo bardziej subtelnie (wspaniałe zdjęcia) w „Chłopczycy” (reż. Nicolas Sarkissian, kat. najlepsze zdjęcia). Okazuje się, że tradycyjny związek z kobietą, w którym nie ma seksualnego spełnienia, również może stać się dla mężczyzny prawdziwą udręką („Portrety kochanek”, reż. Rocco Labbé, kat. kostiumy i scenografia). Kolejnym problemem jest system – ten współczesny – który miał służyć ludziom, a jest zupełnie odwrotnie („Masa ludzka”, reż. Gabriel Gauchet, Wielka Brytania, najlepsza fabuła) oraz doświadczenia z przeszłości, gdy dominowały ideologie skoncentrowane na niszczeniu człowieka ze względu na pochodzenie („Bajka o Jasiu i Małgosi” reż. Daniel Zagórski, Polska, kat. animacja, o obozie koncentracyjnym dla dzieci polskich w Łodzi) czy ze względu na kolor skóry („Moje światło w ciemności”, reż. Henrik Martin Dahlsbakken, Norwegia, kat. kostiumy i scenografia). Najlepszy dokument – „Minerita” (reż. Raul De la Fuente, Hiszpania) – opowiadający o młodych kobietach maltretowanych przez górników w Boliwii jest tylko potwierdzeniem reguły.

Wybawieniem może okazać się po prostu prawdziwa miłość – „Drogi Boże”, film zdecydowanie wyróżniający się na tle pozostałych produkcji (reż. Erez Tadmor i Guy Nattiv, Izrael, najlepszy scenariusz) lub… wędrówka szlakiem Św. Jakuba, która potrafi odmienić człowieka, ale nie zawsze jest lekarstwem na złamane serce... („Do Santiago”, reż. Mauro Carraro, Szwajcaria, kat. animacja). Niestety, nawet pielęgnowane szczęście może któregoś dnia zniszczyć nieszczęśliwy wypadek, o czym przypomina na koniec film „The Mourning Hour” (reż. Susan Cohen, USA, kat. montaż).

W porównaniu z rokiem poprzednim od strony technicznej filmy zostały zrealizowane na dużo wyższym poziomie – jednak nieco zabrakło im charakteru i wyrazistości typowej dla kina niezależnego (wyjątek: „Masa ludzka”). Dobrze, że podejmowana jest trudna tematyka, ale rozwiązania sugerowane przez twórców są tak naprawdę „radością przez łzy”. Trudno się jednak dziwić – dokładnie tak samo jest w codziennym życiu.

Piotr Placek